Previous następna
Nr 5/2012 ...
Nr 4/2012 ...
Nr 3/2012 ...
Nr 1-2/2012 ...
nr 12/2011 ...
Nr 11/2011 ...
Nr 8-10 ...
Nr 7/2011 ...
Nr 6/2011 ...
Nr 5/2011 ...
Nr 3-4/2011 ...
Nr 1-2/2011 ...
Nr 9/2010 ...
Nr 7-8/2010 ...
Nr 6/2010 ...
Nr 5/2010 ...
Nr 3-4/2010 ...
Nr 1-2/2010 ...
Nr 12/2009 ...
Nr 11/2009 ...
Nr 10/2009 ...
Nr 9/2009 ...
Nr 7-8/2009 ...
Nr 6/2009 ...
Nr 5/2009 ...
NR 3/2009 ...
Nr 2/2009 ...
Nr 1/2009 ...

Relacja z pierwszego rejsu "Generała Zaruskiego"

Mamy wspaniałą łódkę – relacja z Ekenas

Cieszmy się, bo mamy świetną łódkę, która pięknie płynie, jest dzielna, ładnie się kołysze na fali” – takimi słowami kpt. Jerzy Jaszczuk podsumował żeglarską wyprawę do Ekenas w Szwecji, miejsca gdzie Generał Zaruski został zbudowany.

zarGOPR0168

W pierwszy rejs po odbudowie żaglowca wypłynęliśmy w czwartek 28 kwietnia 2013 późnym popołudniem obierając kurs na Gdynię. Tam, ciepło przyjęci, spędziliśmy noc, a rano złożywszy kwiaty pod pomnikiem gen. Mariusza Zaruskiego, wypłynęliśmy do Kalmaru. Z powodu słabych wiatrów gdański jacht nie mógł rozwinąć skrzydeł. Aura rekompensowała nam to słońcem i bajecznie wyglądającą mgłą. Humory dopisywały a wachta kambuzowa serwowała pyszne i pożywne posiłki.

W Kalmarze przyjęto nas iście po królewsku, zacumowaliśmy w najbardziej reprezentacyjnym miejscu i od razu staliśmy się atrakcją miasta. Jednak dopiero rano rozwiązał się przysłowiowy worek z gośćmi. Jako pierwszy pojawił się reporter lokalnej gazety i już na drugi dzień był o naszej wizycie artykuł na całą stronę w “Barometern” pod tytułem “Czuję się młody na nowo”. Za nim nadciągnęła kilkunastoosobowa reprezentacja z Ekenas, z Bertilem Lundem na czele, prowadzona przez działacza lokalnego jachtklubu Matsa Meyerhoffera, który jako emerytowany kapitan bardzo nam pomagał w ostatnich przygotowaniach szwedzkiej części wyprawy i obdarował proporcem Ekenas Boatklubb. Wizyta Bertila Lunda, człowieka który budował ten statek i stał na pokładzie podczas jego wodowania, była dla nas ogromnym przeżyciem, a obecny wśród nas Sebastian Kulling, szef szkutniczej firmy Complex Jacht, nie krył wzruszenia. Nasłuchał się też mnóstwa komplementów pod adresem pracy jaka została wykonana na jachcie, a Bertil Lund specjalnie chwalił niektóre rozwiązania jako korzystne modernizacje. Gdy obydwaj szkutnicy stali obok siebie pozując do zdjęć, Mats Meyerhoffer pozwolił sobie nawet na żartobliwe nazwanie Sebastiana “młodym Bertilem Lundem”. Było to bardzo miłe i wszyscy z obecnych na pokładzie osób które brały udział w odbudowie Zaruskiego, czuły ogromną satysfakcję. Bertil Lund obdarował nas własnoręcznie wykonaną drabinką zaburtową, a od nas otrzymał pamiątkową cegiełkę wykonaną z planki Zaruskiego, wraz z osadzonym w drewnianym bloku gwoździem i personalizowaną tabliczką. Prezent uzupełniał list prezydenta Miasta Gdańska z życzeniami i podziękowaniami. Po kilkugodzinnym rejsie i wspólnym posiłku, wróciliśmy do Kalmaru i pożegnaliśmy naszych zacnych gości.

zar20130429 0103

Na drugi dzień odwiedził nas nasz szwedzki przyjaciel i wierny kibic odbudowy Zaruskiego, Anders Berg, który nie krył radości z tego iż dzieło odbudowy jachtu zakończyło się i już wkrótce w ramach unijnego projektu MAST, Generał Zaruski popłynie burta w burtę z prowadzonym przez niego “Sarpenem”. Potem odwiedziła nas reprezentacja władz Miasta Kalmar, które w tym roku świętuje wraz z Gdańskiem 45-lecie swojego partnerstwa. Z tej okazji zostaliśmy zaproszeni na lunch oraz spotkanie z Radą Miasta. Przewodniczący Roger Kaliff oraz Margita Ivholm liczą na to iż uda się następną wizytę Zaruskiego w Kalmarze wpleść w oficjalny program jubileuszu. W imieniu Miasta Gdańska przed Radą Kalmaru wystąpił dyr. MOSiR Leszek Paszkowski, a załogę Zaruskiego reprezentował kpt. Jaszczuk, który z humorem “ograł” kłopoty z wymówieniem jego nazwiska przez prowadzącego posiedzenie.

Żegnały nas zapewnienia o pomyślnej dla żagli prognozie na kolejny dzień, w którym mieliśmy wracać do Gdańska. I tak też się stało, ale zanim wyruszyliśmy w drogę powrotną wzięliśmy udział w akcji ratowniczej na zatoce, gdzie jednoosobowo prowadzony jacht miał kłopoty z żaglem i nie mógł wrócić o własnych siłach do portu. Podeszliśmy do niego i zaholowaliśmy do mariny, zbierając zasłużone podziękowania. Potem wiatr o sile 20-25 węzłów (w porywach do 28) niósł nas w blasku słońca nawet 11 węzłów, a Zaruski dostojnie kołysał się na falach, napawając wszystkich podziwem i dreszczykiem emocji (zwłaszcza młodzież) gdy rozbijał wysokie grzywacze wzbijając fontanny wody wyrastające ponad burty. Warunki były wyśmienite i jednym halsem dopłynęliśmy do Rozewia.

W rejsie oprócz przedstawicieli Miasta Gdańska, Biura Armatorskiego i Complex Jacht, udział wzięła młodzież oraz kilku wytrawnych zawodowych żeglarzy, którzy opłynęli niemal cały świat na bardzo zacnych jednostkach. Było nam niezwykle miło słyszeć z ich ust zachwyty dla uroku Generała Zaruskiego. To najlepszy dowód na to, że ten jacht ma w sobie magię, zarówno świetnej konstrukcji, jak i wyjątkowej atmosfery którą buduje oraz ducha dziesiątek lat morskiej służby. Ich słowa bierzemy za dobry omen i wierzymy, że od symbolicznego kolejnego powrotu z miejsca swych narodzin w Ekenas, STS Generał Zaruski rozpocznie nowy rozdział swej historii, będąc “ojcem chrzestnym” wielu przyszłych żeglarzy.

A już w poniedziałek wyrusza w swój pierwszy rejs w ramach unijnego projektu MAST, realizowanego w Programie Współpracy Transgranicznej “Południowy Bałtyk 2007-2013″.

Pomyślnych wiatrów!!!

Więcej zdjęć można znaleźć na stronie http://zaruski.pl/?p=2324


Krzysztof Dębski, kier. Biura Armatorskiego

  

Poniżej treść listu od kapitana Hilla w podziękowaniu za akcję ratowniczą.

My rescue by STS General Zaruski

I am writing to offer my humble and hearty thanks to the captain and the crew of the Sail Training Vessel General Zaruski who took part in the recent voyage from Gdansk to Kalmar. I was sailing to Kalmar when I had difficulties with my engine. I called the General Zaruski on the radio and they came to my assistance. This involved turning back from their journey to help me. I was single-handed, and three members of the crew came on board to help me.

The captain and all the members of the crew behaved in a remarkably professional and seamanlike fashion. Without their assistance I would have been in considerable trouble. I will therefore like to offer my thanks again.

Please pass this message on to the captain and to all the members of the crew who were on board that day. I would be grateful if you could also pass it on to the city of Gdansk authorities and to anyone else that you might think would appreciate the message.

I have also written an account of the help provided by the General Zaruski on my blog, which can be found at www.channelpilot/blog/php.

Nicholas Hill. Sailing yacht 'Prospero'