Previous następna
Nr 5/2012 ...
Nr 4/2012 ...
Nr 3/2012 ...
Nr 1-2/2012 ...
nr 12/2011 ...
Nr 11/2011 ...
Nr 8-10 ...
Nr 7/2011 ...
Nr 6/2011 ...
Nr 5/2011 ...
Nr 3-4/2011 ...
Nr 1-2/2011 ...
Nr 9/2010 ...
Nr 7-8/2010 ...
Nr 6/2010 ...
Nr 5/2010 ...
Nr 3-4/2010 ...
Nr 1-2/2010 ...
Nr 12/2009 ...
Nr 11/2009 ...
Nr 10/2009 ...
Nr 9/2009 ...
Nr 7-8/2009 ...
Nr 6/2009 ...
Nr 5/2009 ...
NR 3/2009 ...
Nr 2/2009 ...
Nr 1/2009 ...

Wiersze Franciszka Spierzaka

            NA  WŁASNYCH  ŚMIECIACH

      Na  własnych  śmieciach  karmię  myszy.
    Na  własnych  śmieciach  walczę  o  ciszę.
    Na  własnych  śmieciach  życiorys  piszę.
    Na  własnych  śmieciach  lżej  mi  się  dyszy.

    Nawet  gdy   wyfrunę  wolny  jak  motylek,
    tęsknie  wyczekuję  na  powrotu  chwilę.
    Bo  w  świecie,  w  którym  śmieci  tyle;
    żyć  na  własnych,  to  przywilej.
                            Franciszek Spierzak                                      

2010.09.02

 

FRANCISZEK  SPIERZAK

    Urodziłem się i dorastałem na Zamojszczyźnie, w małej wiosce o dźwięcznej nazwie Czartoria.
W poszukiwaniu dla siebie przestrzeni życiowej, przywędrowałem na Wybrzeże.
Zbudowałem tu kilkadziesiąt statków pełnomorskich - wprawdzie jeden zatonął oraz kilka zakładów przemysłowych; tu statystyka jest znacznie gorsza, bo wszystkie upadły  i zostały zlikwidowane.
Aby powetować sobie te niepowodzenia, zamieniłem śrubokręty na pióra i zacząłem "tworzyć'.
Czy była to słuszna decyzja? Niech ocenią czytelnicy.

                                              

             DO DOMU CHCIAŁEM....

Do domu chciałem powrócić przed nocą,
by spocząć po trudach w pieleszach
i ogrzać czoło złotym blaskiem świec.
Bo las mnie otaczał i mrok,
a los przeszkody stawiał co krok.
Ku własnym myślom starałem się biec,
tam gdzie logika
z rozsądkiem się miesza.
Zdążyłem, zdążyłem do celu na czas;
bez mapy, busoli i przewodnika.


          BZY KWITNĄCE

Nie pozbawiajcie nas gałązek, dobrzy ludzie.
Gałązki, to nasze dłonie.
Listki, to małe serduszka, w nich życie.
Kwiatu kiście milsze oku, kiedy żywe, w ogrodzie.
Niechaj dłoń, dłoni nie szkodzi;
a bzy niech srebrzą się rosą,
o świcie.


        ŻYWOT BRYTANA

Latem w spiekocie,
jesienią w błocie,
rok za rokiem, czas mi bieży.

U szyi łańcuch i z drutu obroża.
Mój żywot, to jakaś kara boża.
Współczują mi tylko, dziurawe talerze.

Mój pan, nosi w piersi coś z kamienia.
Czasem przygada mi od niechcenia;
że jestem darmozjadem - a ja mu wierzę.


     

        BIEGNIE ZOSIA 

Biegnie Zosia, w ręku  dzierży czerwone jabłuszko.
Biegnie Zosia, w piersi bije gorące serduszko.
To prezent dla Jasia, lecz Jasio grymasi,
Bo przed chwilą dostał coś od Kasi.
Jasio głód już zaspokoił - gruszką.



       NIEWIERNE

Książki z półek i z szuflady,
wszystkie mają jedną i tę samą wadę.
Pozwól którejkolwiek trafić w obce dłonie,
już nie wróci, już zapomnij o niej.
Skąd w nich taka chęć do zdrady?



         KOŁYSANKA DLA MISIA

"Stary niedźwiedź mocno śpi",
gród nad Dnieprem mu się śni.
Dniepr od wieków wabi "misie",
rzeka żywi, fala skrzy się.
Śpijże misiu, śpij.

"Stary niedźwiedź mocno śpi",
zamykajmy przed nim drzwi.
Góral z Ustrzyk dobrze wiedział:
"Nie przerywaj snu niedźwiedzia
- mawiał - niechaj śpi...i sto dni."

"Stary niedźwiedź mocno śpi",
ostry pazur w słońcu lśni.
Ma on w paszczy takie zęby,
co powalić mogą dęby
- śpij misiaczku, śpij.

Jeśli nie, to zmykaj w las
i już więcej nie strasz nas.
Śpij cichutko, śpij spokojnie,
niech ci tajga darzy hojnie.


         NIE PŁACZ SYNKU

O swój byt, o przestworza
toczą walkę dwa żywioły.
Groźna fala z hukiem rwie potokiem,
na obłoku tęcza rozejm pisze.
- Nie płacz synku, burza przejdzie bokiem...
będzie coraz ciszej.