Previous następna
Nr 5/2012 ...
Nr 4/2012 ...
Nr 3/2012 ...
Nr 1-2/2012 ...
nr 12/2011 ...
Nr 11/2011 ...
Nr 8-10 ...
Nr 7/2011 ...
Nr 6/2011 ...
Nr 5/2011 ...
Nr 3-4/2011 ...
Nr 1-2/2011 ...
Nr 9/2010 ...
Nr 7-8/2010 ...
Nr 6/2010 ...
Nr 5/2010 ...
Nr 3-4/2010 ...
Nr 1-2/2010 ...
Nr 12/2009 ...
Nr 11/2009 ...
Nr 10/2009 ...
Nr 9/2009 ...
Nr 7-8/2009 ...
Nr 6/2009 ...
Nr 5/2009 ...
NR 3/2009 ...
Nr 2/2009 ...
Nr 1/2009 ...

Proza

Anna Kapusta - Jabłko Wiadomości Dobrego bez Ego. Podpowiedź

Radości Październikowej Soboty

Było sobie słoneczne popołudnie i był sobie ogród. I było sobie takie proste i tak długo odkładane sprzątanie ogrodu i grabienie trawy. Zwykłość zwykłości. Dzień bez uniesień. W ogrodzie nie było nigdy i żadnej jabłoni, a jednak pod moje nogi spod sterty obciętych latem gałęzi wytoczyło się czerwone jabłko. Jabłko wabiło swą błyszczącą czerwonością, prawie rajską. Prawie, bo podniesione z ziemii odsłoniło spory, niesymetryczny siniak. Nie wiadomo było, kto temu jabłku siniaka nabił i skąd się ono wzięło. Było sobie i piękne, i z siniakiem.

Więcej…

Anna Kapusta - Pusta miska. Opowieść o ufności

Mojemu Największemu Lękowi

Pewnego słonecznego lata do moich drzwi doczłapał mały, dziki kot. Był przeraźliwie chudy i przestraszony swą kocią biedą. Tak bardzo był przerażony, że uciekł w popłochu, kiedy chciałam mu się bliżej przyjrzeć. Zrobiło mi się go żal, choć nie byłam przecież odpowiedzialna za jego kocią bezdomność. Byłam natomiast co nieco urażona jego uciekinierską arogancją.

Więcej…

Anna Kapusta - Twarz pejzażu. O radości spojrzenia

Skała

Mojej Przyjaciółce Skale

Największą radością moich życiowych wędrówek, tych dosłownych i tych odbywanych tylko w słowach, jest naiwne odkrywanie radości spojrzenia. Moja największa radość wędrówek to naiwna radość spojrzenia. Radość radości, naiwność naiwności. Radość do kwadratu, choć radość kolista w swej powtarzalności. Radość naiwnie się rymująca, bo naiwność spojrzenia jest optyką odkrywania siebie w wędrówkach. Wędrówki moje bywają spontanicznymi wypadami i skrupulatnymi wyprawami.

Więcej…

Anna Kapusta - Muszka owocówka. O spokoju znikania

Spokojowi odejść i powrotów

Wczoraj otwarłam książkę. Chciałam ją przejrzeć, nawet nie po to, żeby czytać ponownie, ale żeby po prostu wrócić do jej stronic. Otwarła się ona w miejscu, w którym na rogu strony tkwiła przyklejona, sprasowana swym własnym ciężarem, mała muszka owocówka. Taka, która najczęściej lgnie do lampki wytrawnego wina. Jej musze ciałko zachowane było w wyjątkowo dobrym stanie. Wyraźne skrzydełka zatrzymane w locie, pokrywały maleńki fragmencik papieru.

Więcej…

Anna Kapusta - Kamień uważności. O stawaniu się

Przyjaciołom Nieoczekującym

Wszystko, co najlepsze, składa się z braku oczekiwań. Wszystko, co najgorsze, jest instrukcją do wdrożenia. Dopóki jesteśmy szczerością świeżych malin, dopóty jest w nas coś, co warto wykrzykiwać w złości albo szeptać tkliwością. Ze słów da się przecież zrobić chwalebny koktajl warzywny i przesłodzony cukierek do wyplucia. Ważne, żeby nasz język mówił najpierw nami do nas, potem dopiero wyjaśniał nas komuś, kto i tak ma własne koktajle i cukierki do naszego odgadnięcia. Najbardziej lubię dorosłe dorastanie do smaku malin, rozgniatanych dziecięco bez obaw o plamy na uniformach.

Więcej…

Więcej artykułów…