Previous następna
Nr 5/2012 ...
Nr 4/2012 ...
Nr 3/2012 ...
Nr 1-2/2012 ...
nr 12/2011 ...
Nr 11/2011 ...
Nr 8-10 ...
Nr 7/2011 ...
Nr 6/2011 ...
Nr 5/2011 ...
Nr 3-4/2011 ...
Nr 1-2/2011 ...
Nr 9/2010 ...
Nr 7-8/2010 ...
Nr 6/2010 ...
Nr 5/2010 ...
Nr 3-4/2010 ...
Nr 1-2/2010 ...
Nr 12/2009 ...
Nr 11/2009 ...
Nr 10/2009 ...
Nr 9/2009 ...
Nr 7-8/2009 ...
Nr 6/2009 ...
Nr 5/2009 ...
NR 3/2009 ...
Nr 2/2009 ...
Nr 1/2009 ...

Tapinder Sharma, właściciel sieci restauracji Ganesh w wywiadzie dla Dobrych Wiadomości. Pytania zadawała Marta Polak.

 Tapinder-Sharma

Dnia  21 czerwca 2013 roku o  godz. 11 w Gdańsku nastąpi uroczyste otwarcie restauracji Ganesh, która będzie zlokalizowana w CH Kowale przy ul. Staropolskiej 32.

W  Polsce  działa już osiem restauracji  Ganesh serwujących kuchnię  indyjską,  po  trzy  w Łodzi  i  Warszawie  oraz  w  Płocku  i  Krakowie.   Restauracja  w  Gdańsku  będzie  dziewiątą w  sieci.  Jej   właścicielem  jest   pan  Tapinder  Sharma,  który  udzielił  wywiadu  Marcie Polak. 

Przyznam,  że bardzo  entuzjastycznie przyjęłam wiadomość o  tym,  że już wkrótce nastąpi otwarcie indyjskiej restauracji Ganesh. 

Jak to się stało, że właśnie w Gdańsku powstaje ta restauracja?

Dla nas to po prostu naturalny proces stałego rozwoju. Pierwszy Ganesh otworzyłem w 2006 roku w Łodzi. Przyznam szczerze, że nawet nie przypuszczałem wówczas, z jakim entuzjazmem wśród ludzi spotka się kuchnia z mojego kraju. Dlatego początkowo nawet przez myśl mi nie przeszło, że Ganesh za kilka lat może stać się ogólnopolską siecią!

A tu proszę – lokal w Gdańsku to już nasza dziewiąta restauracja! Dlaczego akurat tutaj? Bo przez kilka lat odkąd prowadzę tę sieć, zdążyłem się już przekonać, że tak naprawdę ludzie w całej Polsce są ciekawi i głodni nowych, egzotycznych doznań kulinarnych. Kuchnia indyjska pod szyldem Ganesh znakomicie przyjęła się już w Łodzi, Warszawie, Płocku i Krakowie, a więc w każdym z miast, w których mamy swoje restauracje. Na Pomorzu jak dotąd naszego lokalu jeszcze nie było. Była to luka, którą właśnie w tym momencie wypełniamy. A że kuchnia indyjska przyjmie się również i tutaj, o tym jestem przekonany!

 

Jaki emocje towarzyszą Panu przed otwarciem? Czy jest trema?

Lekka trema oczywiście zawsze w takich momentach towarzyszy, ale przede wszystkim za każdym razem jest to dla mnie ogromna ekscytacja! W przygotowanie tej restauracji włożyliśmy naprawdę mnóstwo pracy, czasu i energii – zwłaszcza, że praktycznie równolegle przygotowywaliśmy do otwarcia restaurację w Krakowie.

Ja jednak zawsze wierzę w to, co robię, dlatego i tym razem wiem, że te kilka miesięcy ciężkiej pracy miało sens!

 

Jakie to są tradycyjne indyjskie specjały, którymi będziecie częstować podczas otwarcia?

Jest tego tak naprawdę mnóstwo, trudno nawet pokrótce to wymienić… Nasze restauracje, czy generalnie kuchnia indyjska, to przede wszystkim raj dla wegetarian, do których zresztą się zaliczam. Doskonałym przykładem takiego tradycyjnego wegetariańskiego dania jest np. veg samosa, czyli smażony pierożek z aromatycznie doprawionym farszem z ziemniaka i groszku. Zwolennicy dań mięsnych zawsze mogą liczyć u nas na długą listę potraw z baraniny i drobiu. Serwujemy tylko te dwa rodzaje mięs, co jest bezpośrednio związane z indyjską religią i tradycją. Wszystko oczywiście przyprawiane aromatycznymi przyprawami, takimi jak imbir, kolendra, kardamon czy garam masala. Ciężko mówić o tym jedzeniu, trzeba go po prostu spróbować, bo nie da się go porównać z żadnym innym.

 

Czy kucharze są rodowitymi Hindusami?

Tak, to nieodłączny element naszej polityki. Bez urazy dla Polaków, czy ogólnie dla Europejczyków, ale po prostu trzeba urodzić się Hindusem – mieszkać przez wiele lat w tamtym kraju, obserwować matkę gotującą w kuchni, codziennie spożywać te potrawy, a następnie samemu długo się szkolić, żeby w rezultacie do perfekcji opanować indyjską sztukę kulinarną.

 

Jakie są popisowe potrawy kuchni indyjskiej w restauracji? Co Pan poleca?

Na pewno dania z glinianego pieca Tandoor, który w naszych restauracjach praktycznie niczym nie różni się od tych oryginalnych, używanych w Indiach. W Tandoorze przygotowujemy m.in. przepyszne chlebki naan (polecam zwłaszcza wersję czosnkową!) czy Tandoori Chicken – chyba najbardziej popularne indyjskie danie. Poza tym ogromnym powodzeniem zawsze cieszy się baranina w sosie masala, Palak Paneer (serek indyjski w sosie szpinakowo-śmietanowym) czy potrawa o nazwie Mix Sizzlers – podawana na gorącym półmisku, w którym znajdziemy zarówno baraninę, jak i kurczaka oraz prawdziwy indyjski serek Paneer, który w Ganeshu zawsze przygotowujemy praktycznie „od zera”.

 

Czym  będzie  się  wyróżniała  restauracja  Ganesh  w  porównaniu  z  innymi   tego  typu restauracjami w Trójmieście?

Szczerze powiedziawszy nie oglądam się na konkurencję. Nigdy tego nie robię i chyba właśnie dlatego restauracje Ganesh nie są podobne do żadnych innych. Nie wiem zatem, jak wyglądają inne indyjskie restauracje w Trójmieście, ale nasza na pewno będzie wyróżniać się eleganckim wystrojem wzorowanym na Taj Mahal oraz tym, że świadomie nigdy nie dostosowujemy naszych potraw pod europejskie gusta. W tym sensie, że jeśli coś jest tak ostre, że wypala nawet podniebienie Hindusa, to u nas jest to dokładnie ta sama potrawa, z tym samym poziomem ostrości, dla prawdziwych twardzieli (śmiech). Dania w Ganeshu są więc zawsze oryginalne, dokładnie takie same jak w Indiach.

 

Czy oprócz serwowania dań, w restauracji w Gdańsku będą się odbywały różne imprezy jak  np. pokazy tańca, występy muzyczne czy spotkania  przybliżające kulturę Indii?

Z pewnością tak. Nie chcę jeszcze teraz mówić o konkretach, ale z czasem takie wydarzenia na pewno będą miały u nas miejsce. Tak jak choćby w otwartym kilka miesięcy temu krakowskim Ganeshu, gdzie co chwilę odbywają się różnego typu spotkania klubów podróżniczych czy zloty fanów bollywoodzkich tańców…

 

A czy będą projekcje filmów Bollywood?

Myślimy również i o tym. Na pewno, tak jak w pozostałych Ganeshach, na telewizorach każdego dnia wyświetlane będą bollywoodzkie teledyski, które nasi klienci uwielbiają prawie tak samo jak ja (śmiech).

 

Jakie jeszcze inne atrakcje planujecie? Czy np. będzie można zorganizować urodziny?

Oczywiście, że tak! I to zarówno swoje, jak i dziecka, bo przecież specjalnie dla najmłodszych będziemy mieli przystosowany kącik zabaw z opiekunką. Generalnie wszelkiego typu imprezy grupowe zawsze chętnie organizujemy. Zapraszam zwłaszcza w piątki, bo wtedy będziemy

serwowali świeżą rybę prosto od rybaka, przygotowywaną w specjalny, indyjski sposób.

Mamy również duże telewizory, także każdy dobry mecz czy inne sportowe wydarzenia zawsze transmitujemy, a ludzie uwielbiają do nas wtedy przychodzić!

 

Z jakiego rejonu Indii Pan pochodzi?

Z północnych Indii, konkretnie z Delhi.

 

Jak i kiedy rozpoczęły się Pana związki z Polską? Czy mieszka pan na stałe w Polsce?

To długa, romantyczna historia, trochę jak z bollywoodzkiego filmu (śmiech). Przyjechałem do Polski z miłości do kobiety, mojej obecnej żony. Było to już 18 lat temu, pewna piękna Polka studiowała wtedy w Indiach, niestety musiała jednak wracać… Przyjechałem więc i ja. Dziś mamy dwójkę wspaniałych dzieci i oczywiście mieszkamy na stałe w Polsce.

 

Co najbardziej  podoba się Panu w Polsce? A co wzbudziło największe zdziwienie?

Kiedy 18 lat temu w listopadzie przyleciałem do Polski z Indii, byłem przerażony! Proszę sobie wyobrazić… Do tamtego momentu żyłem wyłącznie w indyjskich upałach, byłem przyzwyczajony do gorącego klimatu. A w Polsce było wtedy okropnie zimno, szaro, deszczowo i ogólnie bardzo nieprzyjemnie… Zima też była dla mnie sporym szokiem, natomiast absolutnie zachwycił mnie początek wiosny – piękne, zakwitające pąki kwiatów, małe listki na drzewach… Czuć wtedy taką niesamowitą energię, dosłownie widać gołym okiem, jak wszystko rodzi się do życia… Wspaniałe zaskoczenie i odmiana w porównaniu do wyjątkowo nieprzyjemnej jesieni, która mnie w tym kraju przywitała.

 

Jak ocenia Pan polską kuchnię?

Również bardzo ją lubię, choć jak dla mnie zdecydowanie zbyt dużo w niej mięsa, a za mało potraw wegetariańskich. Choć te sałatki, które macie, są wyborne! Tak samo jak polski chleb, który jest chyba najlepszy na świecie – zwłaszcza dla przybysza z Indii, gdzie do dziś króluje chleb tostowy – spadek po Anglikach. Uwielbiam również polskie zupy, jednak tylko wtedy

kiedy mam pewność, że wywar jest bezmięsny. A że taką pewność mam tylko wtedy, kiedy gotuje moja żona lub teściowa, dlatego najbardziej lubię ich zupy.

 

Czy lubi Pan  gotować?

Lubię, jednak wolę, kiedy gotują moi kucharze. Albo żona i teściowa (śmiech).

 

Pierwsza restauracja powstała w Łodzi, w 2006 roku. Skąd wziął się pomysł na otwarcie restauracji w Polsce? 

Przede wszystkim miałem już dość jedzenia w kółko pizzy i makaronów, a w tamtym czasie wegetarianie w Polsce niestety nie mieli za bardzo innego wyboru. Do tego doszedł jeszcze pewien zakład… Tak więc otwarcie pierwszej restauracji w Łodzi było pewną wypadkową – tęsknoty za rodzimą kuchnią oraz sprawy honorowej.

pl-ganesh-logo-pion-kolor copy

 

Wyjaśnijmy naszym czytelnikom co to jest Ganesh.

Ganesh to indyjski bóg dobrobytu i powodzenia w interesach. To postać z głową słonia – dokładnie taka, jak w logo naszej restauracji. Mam nadzieję, że nasz patron będzie nam sprzyjał nadal!

 

A  więc  życzymy  pomyślności,  satysfakcji   i  wielu  zadowolonych  klientów.  Witamy  w Gdańsku! 

pytania zadawała Marta PolakGan gd 09A copy