Previous następna
Nr 5/2012 ...
Nr 4/2012 ...
Nr 3/2012 ...
Nr 1-2/2012 ...
nr 12/2011 ...
Nr 11/2011 ...
Nr 8-10 ...
Nr 7/2011 ...
Nr 6/2011 ...
Nr 5/2011 ...
Nr 3-4/2011 ...
Nr 1-2/2011 ...
Nr 9/2010 ...
Nr 7-8/2010 ...
Nr 6/2010 ...
Nr 5/2010 ...
Nr 3-4/2010 ...
Nr 1-2/2010 ...
Nr 12/2009 ...
Nr 11/2009 ...
Nr 10/2009 ...
Nr 9/2009 ...
Nr 7-8/2009 ...
Nr 6/2009 ...
Nr 5/2009 ...
NR 3/2009 ...
Nr 2/2009 ...
Nr 1/2009 ...

Arthur de Fer - to ja jestem Złym Wilkiem

DSC 1388 B

W grudniu 2014 roku w Wydawnictwie Koziorożec ukazała się książka Arthura de Fer pod tytułem „Zły Wilk i Królowa Śniegu”. Wcześniej  zbiór  tych bajek ukazywał się na blogu. Relacje damsko-męskie to niełatwa sprawa, ale jakże wdzięczny temat na książkę... szczegolnie wtedy gdy Ona to Królowa Śniegu, a On jest Złym Wilkiem.

Oto wywiad jakiego udzielił autor książki Marcie Polak, wydawcy książki:

Arturze, gratuluję Ci ukazania się książki. Opowiedz nam jakie emocje towarzyszyły Ci kiedy zobaczyłeś egzemplarz próbny swojej książki, a potem cały nakład?

Trzymanie w ręku pierwszego egzemplarza to bardzo dziwne uczucie. Nie umiem go chyba opisać, to coś w rodzaju małego niedowierzania. Później przyszło takie coś w rodzaju przyzwyczajenia wymieszanego z ponownym utożsamieniem się z autorem fizycznie istniejącej książki.

Czy ukazanie się debiutanckiej książki było spełnieniem Twojego marzenia?

Właściwie nie. Nawet nie marzyłem o wydaniu własnej książki, chociaż taką przyszłość wróżono mi od czasów szkolnych. Później czasami myślałem o wydaniu czegoś własnego, ale w jakiejś nieokreślonej, mglistej przyszłości. I nie miały to być bajki dla dorosłych. Królowa Śniegu zainspirowała opublikowanie bajek na blogu, co wymusiło ich selekcję i redakcję, ale wtedy jeszcze nie spodziewałem się, że zostaną one wydane w formie książki.

artur    96115 1618036978419653 4305531158062022817 n

A jednak stało się to faktem. Od jak dawna piszesz? Kiedy rozpoczęła się Twoja przygoda pisarska?

Od jak dawna? Nie wiem. Pierwsze próby, takie z zamiarem umieszczenia ich na samym dnie szuflady, zdarzyły mi się chyba jeszcze w podstawówce. Później niektóre z moich tekstów trafiały w różne miejsca, od konferencji nauczycielskich, po stronę internetową muzeum, w którym pracowałem. Rota przysięgi małżeńskiej mojego autorstwa użyta podczas Święta Ulicy Północnej trafiła podobno do jakiejś gazety. Ale to były teksty w dużej części pisane niejako dla zabawy, często anonimowo.

Co było inspiracją do napisania książki „Zły Wilk i Królowa Śniegu”?

Konflikt dwóch silnych osobowości pozostających ze sobą w bliższej, choć niełatwej relacji. Oczywiście istnieje istotna różnica pomiędzy postaciami ze świata rzeczywistego i tego bajkowego. Dla nas była to kiedyś taka zabawa, satyra na nas samych, pisana dla naszej własnej rozrywki.

Książka składa się z 72 bajek. Dlaczego całą fabułę ubrałeś w bajkową konwencję? Czy lubiłeś bajki w dzieciństwie?

Wychowywałem się przede wszystkim na pięknym wydaniu bajek Andersena z biblioteki mojego ojca. Później przyszły inne bajki, a za nimi wiele powieści, w których świat nie zawsze był tożsamy z tym, w którym żyjemy. Ten świat często nie spełnia naszych wymagań, więc zastąpienie go bajkowym, było dla mnie bardzo proste i naturalne. Ostateczne pchnięcie w tym kierunku zadała Królowa Śniegu mówiąc mi kiedyś: „to napisz mi jakąś bajkę.”

Jak przyjęła książkę Królowa Śniegu? Czy miała jakieś uwagi?

Przyjęła to bardzo pozytywnie. Miałem z nią ten problem, że pomimo swojego krytycyzmu nie zgłaszała żadnych uwag. Czasem myślałem, że zostanę ostro zrugany za to, co napisałem, ale jej wszystko się podobało.

A jak przyjęli Twój debiut rodzice i znajomi?

Z radością. Ze zdziwieniem zauważyłem, że te bajki podobały im się i przyjęli je życzliwie.

DSCN8639 m

Ze znajomymi i przyjaciółmi - Arthur de Fer pierwszy z lewej,

pierwsza z prawej Marta Polak

 

Nie dziwi mnie to, bo muszę przyznać, że książkę czyta się doskonale. Jest dowcipna, pełna humoru i życiowych obserwacji, napisałeś ją barwnym językiem. Dużym atutem są wartkie dialogi. Wydaje się, że piszesz je z dużą łatwością. Czy rzeczywiście tak jest?

Nie umiem tego ocenić. Napisanie dialogu wydaje mi się po prostu naturalne. Te dialogi często brały swój początek z rzeczywistych rozmów. Później ulegały odpowiedniemu wykrzywieniu i podbarwieniu przy jednoczesnym zachowaniu języka potocznego. Jedyną prawdziwą trudnością jest pozwolenie na to, żeby podczas pisania dialog nas poniósł, ale nie za daleko.

Atutem jest też to, że książka zawiera wiele celnych obserwacji, ze swadą opisujesz ludzkie przywary, emocje. To wszystko tworzy niepowtarzalny klimacik tej książki... Jak Ci się to udało?

Przywary są świetnym materiałem do ich krytykowania oraz źródłem powstawania wątków humorystycznych. Emocje wyzwalają energię i nadają koloru rzeczywistości. Ot i cała tajemnica. Zmysł obserwacji też ma w tym swój udział.

Jak sądzisz czy czytelnicy po lekturze Twojej książki mogą wyciągnąć jakąś naukę dla siebie jeśli chodzi o relacje damsko-męskie?

To zależy już tylko od nich. Każda relacja jest inna, każda ma swoich aktorów. Jedna potrzebuje ciepłego kocyka i podusi, inna weneckiej maski i ostrego sztyletu. Odnalezienie się w ich specyfice zależy już tylko od zainteresowanych. I może w tym tkwi nauka...

Czy nadal piszesz i czy powstanie kolejna książka?

„Nadal” to bardzo dobre słowo. Kolejna książka wciąż powstaje. Prace nad bajkami przerwały mi pisanie tego, co będzie drugą książką. To miał być w zamierzeniu mój debiut. Więc druga książka kiedyś będzie i nie będą to bajki. Bajkowe w niej będzie tylko to, że opowieść dzieje się w rzeczywistości, jaką wolałbym oglądać. Ale to nie jest świat wynikający z jakiegoś poetyckiego rozmarzenia, raczej świat, który mógł istnieć, a został zburzony przez babcię-historię.

O kim będzie ta druga książka?

Jak zwykle, o bardzo nietypowej pani, która... Oj, to trzeba będzie samemu przeczytać. Zdradzę tylko tyle, że jeżeli da się ciekawie napisać na temat prób ukrycia się pod pozorem spokojnego, zwyczajnego życia, to właśnie to robię. Próbuję. Może się uda. Mam też pomysły na dwie następne książki.

No to świetnie!  Wróćmy do Twojej pierwszej książki -  jak na porządną bajkę przystało występuje tam postać Kota w Butach. Czy masz może kota w domu?

Te bajki to w końcu opis prawdziwych wydarzeń. Historia Kota w Butach to osobny temat i jego dalsze losy są częścią epilogu pobajkowego i nadają się raczej do opowiadania na spotkaniach autorskich.

a3DSCN5971

Opowiedz parę słów o sobie - jakie masz zainteresowania, co lubisz, czego nie lubisz, za czym wprost przepadasz i bez czego nie potrafiłbyś funkcjonować?

Rzeczy, których nie lubię jest zbyt dużo by w ogóle o nich wspominać, bo znów zostanę nazwany Złym Wilkiem. O rzeczach, które lubię, też nie powiem, bo stracę złą reputację. A zainteresowania mam dosyć rozległe, od historii i sztuki, po oglądanie w telewizji rozgrywek snookera. To, bez czego nie można funkcjonować, to dobre, udane relacje. Cóż więcej mogę powiedzieć? To temat na następną książkę.

Co to według Ciebie są dobre wiadomości? Czy czekasz na jakieś dobre wiadomości?

Dobre wiadomości to takie, które mówią o tym, że coś ułożyło się dokładnie tak jak powinno. To niezwykle rzadkie zjawisko. No i oczywiście czekam na co najmniej kilka takich wiadomości. Niecierpliwie.

Dziękuję za wywiad i życzę Ci samych dobrych wiadomości i to już wkótce!

 

pytania zadawała Marta Polak