Previous następna
Nr 5/2012 ...
Nr 4/2012 ...
Nr 3/2012 ...
Nr 1-2/2012 ...
nr 12/2011 ...
Nr 11/2011 ...
Nr 8-10 ...
Nr 7/2011 ...
Nr 6/2011 ...
Nr 5/2011 ...
Nr 3-4/2011 ...
Nr 1-2/2011 ...
Nr 9/2010 ...
Nr 7-8/2010 ...
Nr 6/2010 ...
Nr 5/2010 ...
Nr 3-4/2010 ...
Nr 1-2/2010 ...
Nr 12/2009 ...
Nr 11/2009 ...
Nr 10/2009 ...
Nr 9/2009 ...
Nr 7-8/2009 ...
Nr 6/2009 ...
Nr 5/2009 ...
NR 3/2009 ...
Nr 2/2009 ...
Nr 1/2009 ...

Proza

Agata Gajewska "Niegrzeczne Tango pod Ladą" - recenzja niezmiennie aktualnej fabuły

Syzyf, który wtacza ciężki głaz na górę. Nieustannie jest obecny wśród nas. A jego kolejnym wcieleniem jest doradca klienta. Praca, która się nie kończy, niczemu nie służy, a wymierność efektów jest nikła. Syzyfowe góry zostały przekute na centra handlowe, a głazy zastąpiono wątpliwej jakości towarem, który należy przemieścićz jednej ekspozycji do drugiej, aby wyrobić odpowiedni target. Czy o tym rozrastającym się w zdecydowanie zbyt szybkim tempie zjawisku można pisać językiem lekkim, pełnym zabawnych i błyskotliwych puent? Agata Gajewska podjęła to wyzwanie. Z dużą dozą humoru, z kronikarską precyzją przedstawia nam handlową rzeczywistość przefiltrowaną przez wyrobiony pisarski warsztat, ale z zachowaniem wszystkich  niepokojących detali sklepowej codzienności o które wciąż się potykamy.

Więcej…

Z Grecji do Polski, z Polski do Grecji

"Grecka mozaika"

Oszukać przeznaczenie   - recenzja Doroty Jesionekgrecka-mozaika-b-iext24336533

Więcej…

O książce „Fraszki Waldemara”

Wojciech Młynarski śpiewał o Ikarze, który pomimo niejednego upadku nie przestawał czekać na silny podmuch wiatru, aby móc ponownie wzbić się w przestworza. A my wiedzeni jego przykładem składamy połamane skrzydła i dalej „gramy w zielone”. Waldemar Krupowicz również przywołuje w swojej książce ten symbol jednostkowego i ogólnoludzkiego dążenia do realizacji obranych celów. Przywołuje subtelnie ironizując i dokonując błyskotliwej wiwisekcji rzeczywistości. Śmiało można stwierdzić, że tym cechuje się tomikKrupowicza. „Fraszki Waldemara” to debiut wydawniczy będący zbiorem wspomnianych krótkich form literackich przepełnionych humorem niekiedy zabarwionym na czarno, ale zawsze trafnie opisujących naszą codzienność.

ok okladka fraszki przód

Więcej…

O morzu i nie tylko

Da się czytać…

Jan Przęczek, autor 21 autobiograficznych opowiadań z tomu „Takie tam… zapiski” przedstawia się jako ex –monter, ex- tragarz, ex- marynarz, a obecnie emeryt . Należy do rocznika 1940, który w dorosłe życie wkraczał na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Nic więc dziwnego, że wielka polityka i wydarzenia światowe, np. kryzys kubański czy budowa muru berlińskiego również incydentalnie pojawiają się na kartach literackiego debiutu. Jednak osobiste refleksje są bardzo wyważone i tylko od czasu do czasu na kartach książki można napotkać dygresje dotyczące doświadczeń edukacyjnych, służby wojskowej czy pracy w polskich firmach, m. in. na budowie, w stoczni.

Więcej…

tekst Danuty Borchardt

 Oy shoyle

 

Oy shoyle, oy shoyle, cried the little brothers and sisters. Their heads were spinning in one direction, then in the other. Their arms held on to each other in the manner of a link chain. They stretched from one hill to the next, and then to the next hill after that. When the sun went down you could not see them anymore but you knew they were there by the line of their song. Oy shoyle, oy shoyle, la.

They came into being at one end of the line and ceased to be at the other. Oy shoyle, la. Fatigue was carved on their little faces in the shape of wrinkles all turning down. It was more than fatigue, oy, shoyle la.

They had worn out their booties treading in one place and were now standing ankle-deep in dirt. Still grounded firmly they were waiting for messages from heaven, oy shoyle la.

Więcej…

Więcej artykułów…